Im bardziej ekstrawagancko, tym gorzej
October 22, 2011Nierzadko spotykam się z sytuacjami, w których gdy słyszę jak na imię biednemu dziecku dali jego rodzice zbiera mi się na śmiech. A to najbardziej łagodna reakcja. Nierzadko bywa także, że chce mi się ryczeć, jestem zdruzgotany, zażenowany, po prostu nie mogę tego przyswoić. O gustach się ponoć nie kłóci, to co może nie przypadać do gustu mnie, pozostali mogą uważać za perfekcję – i odwrotnie. Sęk jednak w tym, iż jestem zdania, że niektóre imiona tak dobitnie zakorzenione są w naszych głowach, tak zgodnie się nam z czymś lub kimś kojarzą, iż ogromnym wyzwanie jest nazywanie tak swoich dzieci, które na dodatek posiadają nasze nazwisko. Spotkałem się np. z chłopcem o imieniu Adolf, i wcale nie był Niemcem. W swoim życiu miałem możliwość ścisnąć dłoń Albinowi, który wcale nie miał śnieżnobiałej skóry a także Alfonsowi, który notabene zarabiał na życie udzielając się w gazecie – i nie była to przykrywka. W sferze politycznej naszego kraju czynnie pokazują się również mężczyźni o bajecznie brzmiących imionach Maria – jest przecież Pan Rokita a także prezydent Komorowski – czy wam również coś tu nie pasuje? Jeśli chodzi o damy, moja przyjaciółka ma na imię Genowefa i nawet nie zadawajcie pytania czy ma na nazwisko Pigwa. Jest także Sonia, która kojarzy mi się z malutkim, niegroźnym chomikiem, którego trzyma się w klatce, no i Żaklina, której imię ledwo co przechodzi mi przez gardło. Myślę, iż im dłużej i mocniej rodzice dumają nad imionami dla swych pociech, tym bardziej opłakane są tego rezultaty.
Leave a comment